Cukier w diecie dziecka – wcale nie chodzi o słodycze

Cukier w diecie dziecka, czyli czy kupowanie słodyczy dzieciom to dobry pomysł?

Zaczynając jakiekolwiek rozmowy na ten temat musimy określić na początku wiek dziecka. Oczywiście mały bobas, który dopiero skończył pół roku,  ABSOLUTNIE słodyczy nie potrzebuje. Pamiętaj również, że dziecko dwuletnie, też nie ma potrzeby jedzenia batonów, cukierków i czekolad. Taki rodzaj słodyczy nie jest mu potrzebny. Wniosek: nie kupuj ich, nie pokazuj, nie mów, że można je jeść. Nie ucz dziecka takich wyborów, bo po co? Jaki jest sens pokazywania maluchom nieznanych słodkich wyrobów i uczenia ich jedzenia cukru? ŻADEN! Dzieci do dwóch lat są całkowicie zależne od Ciebie, to Ty dyktujesz co mają jeść. To Ty kładziesz im na talerz produkty, to Ty podejmujesz za nich (w tym wieku) decyzje. W związku z tym podejmuj takie, aby za kilkanaście lat byli Ci za to wdzięczne.

 

Pamiętaj, że dziecko to biała karta. To Ty ją zapisujesz, to Ty pokazujesz drogę i wskazujesz wybory. To Ty uczysz co jest dobre, a co złe. A słodycze dla dzieci są dobre czy złe? No właśnie. Oczywiście , że złe, bo dziecko nie potrzebuje garści cukru w jednym posiłku. Dziecko w ogóle nie potrzebuje dodanego cukru do produktów. Do pracy mózgu, do prawidłowego funkcjonowania organizmu naszego dziecka, wystarczy ten cukier, który pochodzi z owoców. Jeśli zapewnisz dziecku dostęp do owoców, jeśli regularnie będziesz podawać mu porcje świeżych owoców, możesz być pewna, że ta ilość cukru w zupełności mu wystarczy. I całkowicie zbędne jest dosładzanie herbatek, deserków cukrem rafinowanym. Zbędne jest też kupowanie produktów bogatych w taki cukier.

cukier w diecie dziecka

 

Mówiąc słodycze i cukier, masz na myśli komercyjne batony i cukierki?

Tak, ale nie tylko. Cukier dodawany jest teraz do większości produktów spożywczych. Owocowe jogurty, smakowe serki i „wody” to produkty, które w jednym małym opakowaniu zwierają po kilka łyżeczek cukru. Ketchup to też źródło dużej ilości cukru. A domowe ciasta babci, do których dodaje szklankę cukru? To też słodycze!

 

Już bez przesady. To co, wszystkiego, co słodkie mam zabronić dziecku?

Najlepiej tak by było. Niestety, muszę to powiedzieć… Jeśli Twoje dziecko codziennie sięga po tego typu produkty, to jest Twoja wina… niestety tak, Twoja. Kto dziecka tego nauczył? Kto mu pokazał, że można jeść codziennie? Kto dał mu na to pozwolenie? Rodzice, czyli właśnie Ty.

 

Ja starałam się tego nie kupować, ale dostawał od dziadków itd.

Wiem, że dziadkowie to „grupa specjalna” jeśli chodzi o edukacje żywieniową, ale przyznaj się czy jogurty, serki, słodkie bułeczki dziecko jada naprawdę tylko u dziadków? Jeśli tak to ok, gratulacje 🙂

Jeśli nie, to myślę, że warto abyś zastanowiła się podczas kolejnych zakupów. Jak znów będziesz sięgać po cukrowy ulepek w kolorowym opakowaniu, pod nazwą jogurt owocowy lub soczek pełen witamin, to przypomnij sobie ten wpis i przemyśl czy chcesz kupić dziecku jedzenie, czy nic nie wartą słodycz. To Ty właśnie w momencie zakupów decydujesz czy wprowadzasz cukier do diety dziecka.

 

No, ale dziecko w przedszkolu, na placu zabaw widzi, że inni jedzą i wtedy też chce.

Dlatego musisz pamiętać o tym, że wpływ na dziecko, jego naukę i kształtowanie wyborów masz tak naprawdę w pierwszych miesiącach i w pierwszych dwóch latach życia. Potem na naukę i wprowadzanie zakazów jest już za późno, a na pewno jest już dużo trudniej to osiągnąć.

 

Dzieci lubią słodkie.

Dziecko już w łonie matki poznaje słodki smak. Właśnie dlatego, podczas rozszerzania diety, warto pokazać dziecku inne smaki, kwaśne, kiszone, mniej słodkie – jak warzywa… a nie od razu bombardować je dawką słodkich kaszek, jogurcików, musów owocowych i dosładzanych zupek. Jeśli taką podstawę diety zafundujesz mu na starcie, to nie dziw się że w wieku przedszkolnym czy szkolnym, na śniadanie będzie chciało jeść tylko słodkie płatki, a jako przekąskę rogalika z czekoladą, a do picia „wodę” smakową, albo soczek. To właśnie jest konsekwencja Twoich wcześniejszych decyzji, to Twoja nauka. Cukier w diecie dziecka pojawia się poprzez Twoje wybory i Twoje zakupy.

cukier w diecie dziecka

Wiem co mówię, ja Lenie nie kupiłam jeszcze ani razu (a ma już prawie 3 lata) biszkopcików (opakowanie 100g ma 7 łyżeczek cukru) czy „wody” smakowej.

Nie oznacza to oczywiście, że Lenka nigdy nie jadła nic słodkiego, wiadomo, że nie. Żyjemy wśród ludzi, otaczają nas „dobre ciocie”, „babcie”, które często z „dobrego serca” kupują słodki serek, soczek czy ciasteczko. I trudno, wtedy Lenka to zje. Nie jestem zdania, ze mam to jej zabierać, wyrywać i nie dawać – bez przesady. Jeśli to dostała to jest jej. Jak jej coś smakuje to ok, niech spróbuje. Dlatego też, tym bardziej ja jej takich słodkich ulepków nie kupuję. W domu na co dzień nie korzystamy z tego, więc raz na kilka tygodni ok. Inaczej ma się sprawa, jak zarówno rodzice każdego dnia podsuwają (chociażby płatki do mleka na śniadanie) takie słodkie bomby i dodatkowo co jakiś czas dobra ciocia coś przyniesie…

 

Kilka dni temu, rozmawiałam z kolegą i powiedział: ”Dla rodziców to alternatywa na uspokojenie sumienia. Łatwiej jest dziecku wsypać do miski słodkie kulki – jak psu karmę i łudzić się, że dało się dziecku śniadanie z rana, niż wstać 15 minut wcześniej, żeby zrobić wartościowe, pożywne kanapki”.

Coś w tym chyba jest… Prawda? Odpowiedz sama sobie… TYLKO SZCZERZE…

A co ze “Słodką sobotą”? – przeczytaj…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *